
Obraz z galerii
Kat. 06Sala II
Tożsamość VI
Akryl na podłożu syntetycznym
- Wymiary
- 65 x 200 cm
- Rok
- 2025
- Seria
- Tożsamość
- Cena
- Na zapytanie
„Tożsamość VI”, podobnie jak wszystkie prace z cyklu, pozostaje autoportretem, choć nie opiera się na fizycznym podobieństwie. Każdy z ośmiu obrazów jest inną cząstką mnie, innym wspomnieniem, stanem emocjonalnym, doświadczeniem lub pytaniem, które noszę w sobie. Raz jest to dzieciństwo, innym razem wewnętrzne rozdarcie, zagubienie, marzycielstwo czy potrzeba odnalezienia swojego miejsca. Wszystkie te historie różnią się od siebie, ale razem budują bardziej złożony obraz mojej tożsamości. „Tożsamość VI” ma inną energię niż pozostałe obrazy z cyklu. Chłodne błękity ustępują tu miejsca przygaszonym fioletom, różom i grafitom, przez co przestrzeń zaczyna przypominać nie tyle konkretny pejzaż, ile coś znacznie mniej uchwytnego. Kosmiczną przestrzeń, nocne niebo albo miejsce istniejące gdzieś pomiędzy rzeczywistością a wyobraźnią. W centrum pozostaje ludzka sylwetka, ciemna i niemal pozbawiona indywidualnych cech. Nie widzimy twarzy, a więc ponownie nie otrzymujemy prostego portretu. Postać staje się bardziej znakiem obecności niż przedstawieniem konkretnej osoby. W przypadku autoportretu nabiera to szczególnego znaczenia. Zamiast odpowiedzi na pytanie „jak wyglądam?”, pojawia się pytanie znacznie bardziej osobiste: gdzie właściwie znajduje się moje miejsce i z czym czuję się połączona? Od dzieciństwa fascynowały mnie gwiazdy, konstelacje, gwiazdozbiory i zmieniające się fazy Księżyca. Patrzenie w niebo zawsze wiązało się dla mnie z czymś więcej niż samą obserwacją. Towarzyszyło mu poczucie ciekawości, spokoju, ale również trudne do wyjaśnienia wrażenie więzi z tym, co znajduje się ponad nami. W „Tożsamości VI” to osobiste doświadczenie staje się częścią obrazu i kolejnym fragmentem mojej własnej historii. Otaczająca postać przestrzeń może przypominać fragment nieba widziany przez pamięć, a nie przez teleskop. Pojawiające się linie, zadrapania i przecinające się ślady przywołują skojarzenia z mapami nieba, trajektoriami, układami gwiazd czy próbą połączenia odległych punktów w jeden wzór. Tak jak człowiek od wieków patrzy na przypadkowo rozmieszczone gwiazdy i nadaje im znaczenie, tworząc z nich konstelacje, tak samo budujemy własną tożsamość z pozornie niepowiązanych doświadczeń, wspomnień i emocji. Postać wydaje się jednocześnie ciężka i nierzeczywista. Jej ciemna forma mocno zaznacza obecność ciała, jednak otaczająca ją materia stopniowo odbiera jej jednoznaczność. Nie wiadomo, czy stoi na ziemi, czy znajduje się w przestrzeni pozbawionej wyraźnego punktu odniesienia. To zawieszenie buduje wrażenie samotności, ale nie rozumianej jako osamotnienie. Jest to raczej samotność człowieka stojącego wobec czegoś nieskończenie większego od siebie. Fiolety i przygaszone róże wnoszą do cyklu inną temperaturę emocjonalną. Jest w nich coś bardziej tajemniczego, nocnego, niemal intymnego. W połączeniu z grafitem tworzą przestrzeń, która może przypominać moment patrzenia w nocne niebo, kiedy na chwilę przestajemy koncentrować się na codzienności i uświadamiamy sobie własną małość wobec ogromu, który nas otacza. Paradoksalnie to właśnie wtedy można poczuć się częścią czegoś większego. „Tożsamość VI” opowiada więc nie tylko o poszukiwaniu siebie we własnym wnętrzu, ale również o próbie odnalezienia siebie w relacji ze światem, naturą i tym, co pozostaje poza naszym bezpośrednim zasięgiem. Kosmos staje się tutaj zarówno rzeczywistą fascynacją, jak i metaforą wewnętrznej przestrzeni, równie rozległej i trudnej do pełnego poznania.


