Przejdź do treści
Wróć do galerii
Tożsamość VII

Obraz z galerii

Kat. 07Sala II

Tożsamość VII

Akryl na podłożu syntetycznym

Wymiary
65 x 200 cm
Rok
2025
Seria
Tożsamość
Cena
Na zapytanie

„Tożsamość VII” „Tożsamość VII” jest kolejnym autoportretem, ale tym razem prowadzi mnie z powrotem do dzieciństwa. Do czasu, kiedy do szczęścia wystarczały rzeczy najprostsze, a zwykły promień słońca mógł na kilka chwil stać się całym światem. Postać unosi ręce nad głową i bawi się światłem przechodzącym przez palce. To gest bardzo prosty, wręcz błahy, ale właśnie w tej zwyczajności odnajduję jego największą wartość. Dziecko nie zastanawia się, czy ta chwila ma znaczenie. Nie analizuje jej i nie próbuje jej zatrzymać. Po prostu obserwuje światło, porusza dłońmi, patrzy na zmieniający się cień i przez moment nic więcej nie istnieje. W dorosłym życiu takie chwile łatwo przeoczyć. Przyzwyczajamy się do rzeczy, które kiedyś potrafiły nas zatrzymać i zachwycić. Światło wpadające przez okno, cień przesuwający się po ścianie czy promienie słońca przechodzące między palcami stają się czymś zupełnie zwyczajnym. W dzieciństwie mogły być jednak wystarczającym powodem, żeby zatrzymać się na dłużej. Jasna, przygaszona kolorystyka sprawia, że scena wydaje się cicha i odległa. Postać nie zostaje przedstawiona w sposób jednoznaczny. Jej kontury rozpływają się w otaczającej przestrzeni, jakby sam obraz próbował uchwycić nie konkretną sytuację, lecz uczucie, które po niej pozostało. Ważniejsze od tego, kim dokładnie jest przedstawiona osoba, staje się to, czego w tej jednej chwili doświadcza. Choć ciało pozostaje istotnym elementem kompozycji, nie ono znajduje się tutaj w centrum opowieści. Jest raczej narzędziem prostego doświadczenia. Dłonie zatrzymują światło, sylwetka reaguje na jego obecność, a cień staje się efektem dziecięcej zabawy. Najważniejsza pozostaje sama chwila i całkowite skupienie na czymś pozornie nieistotnym. „Tożsamość VII” przypomina mi o tej części mnie, która gdzieś głęboko nadal istnieje. O dziecku, które nie potrzebowało powodów, aby się czymś zachwycić. Kolejne doświadczenia, obowiązki i dorosłość mogły przykryć tę wrażliwość, ale jej nie usunęły. Czasem powraca właśnie w najprostszych sytuacjach. To kolejny autoportret, który nie opowiada o moim wyglądzie, lecz o fragmencie mojej historii. O potrzebie odnalezienia w sobie tej dawnej zdolności do zatrzymania się przy czymś małym i pozornie błahym.